poniedziałek, 9 maja 2016

Moja ukochana talia Tarota.

Jakiś czas temu pojawiło się na YT mnóstwo filmów o tym z jakimi taliami tarota chciałoby się pracować do końca życia. W naszym polskim, tarotowym światku też pojawiły się odpowiedzi. Ja sama długo się nie zastanawiałam, ba, wcale się nie zastanawiałam. Ludzie podawali po kilka talii, ja mam taką tylko jedną. Mam parę talii, które naprawdę lubię i fajnie mi się z nimi pracuje ale to nie to uczucie, nie ta więź. Ci, którzy śledzą na fb moje wpisy, nie będą zaskoczeni... Ta talia to Wild Unknown Tarot. 


Nie będę pisać, że to była miłość od pierwszego wejrzenia i, że od razu chciałam ją mieć bo tak nie było. Tak naprawdę odkryłam, że właśnie z tymi taliami, które nie podobały mi się natychmiast po zobaczeniu, pracuje mi się najlepiej. Więc w moim przypadku, teza o tym, że talia musi do Ciebie "przemówić" i spodobać się jak tylko ją ujrzysz trafia do kosza :-) 
Na początku mi się nie podobała, wydawała się dziwna, żeby nie powiedzieć dziwaczna. Nie zwróciłam na nią szczególnej uwagi. Czasami trudno jest komuś, kto zaczynał na systemie RWS niejako odciąć się od tego co poznał i otworzyć się na coś innego. Ta talia była pierwszym NIE klonem Waita w moich rękach, mimo, że parę lat już "siedzę" w kartach. Myślę, ze tarotowa tradycja w tej postaci (talia Waita) może stać się Twoim ograniczeniem. Wiele razy złapałam się na tym, że widziałam jakąś kartę i pojawiał mi się wizerunek z talii RWS! WTF!!?? Chciałam przenosić znaczenia waitowskie na inną talię! Nie potrafiłam otworzyć się na coś innego. Nie mówię tu o Marsylu bo to jest talia, która, moim zdaniem, nie ogranicza. Daje szerokie pole wyobraźni i intuicji, otwiera. Dlatego jak słyszę, że Marsyl nie nadaje się dla początkujących, to pukam się w czoło i myślę, że nadaje się bardziej niż talia Waita. Zaraz posypią się na mnie gromy, ale to moje odczucie i moje doświadczenia i nie musi się sprawdzać u wszystkich. Czasami żałuję, że nie zaczynałam od Marsyla...(taka luźna dygresja :-) ) Nie chcę być źle zrozumiana, lubię klony i często do nich wracam ale szukam już czegoś więcej w kartach, czegoś bardziej osobistego, "mojego". 
No więc, talia ta długo nie robiła na mnie wrażenia ( posiadam drugą edycję ) i nawet nie wiem kiedy to wszystko się zmieniło. Nagle mi się spodobała i zaczęłam codziennie, dosłownie, po kilka razy przeglądać ją w necie. Bystre oko, które ze mną mieszka ;-) wyłapało to zainteresowanie i sprawiło mi taki prezent pod choinkę. I się zaczęło...
Zastanawiałam się dlaczego na całym świecie talia ta odniosła taki sukces i ludzie się nad nią rozpływają. Odpowiedź jest prosta... Sukces tej talii tkwi w jej prostocie, w tym, że zawiera proste obrazy -  jest oparta tylko na zwierzętach, roślinach, figurach, nie ma tam ludzi! Nie jest kolorowa, w przeważającej większości jest czarno - biała. Gdy pojawia się kolor, to pojawia się po coś, by coś zaznaczyć, oddać charakter danej karty. Nawet linie pełnią tu ważne funkcje, czasem kluczowe ukazując przebieg energii. Ułożenie elementów, monet czy pucharów też ma znaczenie. I o to właśnie wszystko się rozbija. Myślę, że każdy ma jakieś skojarzenia, odczucia na temat danego zwierzęcia, widząc dane kolory lub nie też możemy wyczuć różnicę i poczuć energię karty. Dlatego łatwo jest połączyć się z taką talią.
Bardzo się otworzyłam przy pracy z tą talią. Nie ma w niej ograniczeń, wszystko przychodzi samo. Czujesz wolność interpretacji, intuicja i wyobraźnia działa!
Do czego jej używam? Przede wszystkim do pracy nad sobą, ze swoimi emocjami, psychiką. Poznaję siebie dzięki niej. Ale też wyciągam z niej karty dzienne, jako energie na dany dzień, na co zwrócić uwagę itp. Nie używałam jej jeszcze i nie będę używać do bzdurnych pytań np. czy pojadę na wakacje ;-)
To tarot do wyższych celów :-) Długo szukałam swojej talii, takiej tylko mojej, gdzie rozkłady będę robić tylko dla siebie i w niej to znalazłam.
Koniec peanów pochwalnych, teraz do konkretów :)

Jest to też najlepsza talia jaką posiadam pod względem jakości, wykonania. Nawet pudełko jest super i przemyślane.

 

Pudełko jest z grubej tektury i posiada wstążeczkę, która pomaga wyciągać karty. Bajer!

Karty mają rozmiar 12x7 cm. Są matowe i grube, jak na znane mi do tej pory karty tarota. Takie mają koszulki...ala wężowa skórka. Wszystko w tej talii jest zwierzęce, jest mega przemyślana.



Talia przychodzi z małą instrukcją, nie jest to biała książeczka. Zawiera tylko hasła do danej karty. Są one po angielsku. Na drugiej stronie znajduje się obrazek z talii. Mi się trafiła 10 monet.
Jest możliwość zakupu książki do talii. Ale karty są tak sugestywne i proste w odbiorze, że książka to strata pieniędzy, a kosztuje dużo, bo w trzeba liczyć w przeliczeniu na dolary. Poza tym myślę, że pozbawiamy się swojego spojrzenia czytając co autor miał na myśli i gdzieś to w głowie zostaje. Przynajmniej ja tak czuję.




No to teraz do obrazów, to co interesuje każdego najbardziej...

GŁUPIEC
KAPŁANKA I KAPŁAN








CESARZOWA I CESARZ
KOCHANKOWIE
SĄD
DIABEŁEK

SIŁA

Gwiazda , Księżyc, Słonce

 

Nie pokaże Wam moich ulubionych kart bo uwielbiam wszystkie. Ale jak każda talia ma swoje perełki.


W kolejności: 4 mieczy, 6 buław, 3 buław - kocham!



2 mieczy, 6 pucharów, 6 mieczy.




9 mieczy, 10 buław, 10 mieczy

Teraz przykłady kart gdzie są figury i linie.


7 monet i 5 buław - zwróćcie uwagę na linie i rozłożenie elementów,




4 buław, 10 pucharów, 4 monet.

Więcej koloru...


2 buław, 9 pucharów, 9 monet


A ta 7 pucharów jest zupełnie inna niż w pierwszej edycji. Jedyna karta, która została całkowicie zmieniona.



Karty dworskie. Nie ma podziału na królowe, rycerzy, itd. Tutaj mamy: matkę, ojca, syna i córkę i są zwierzętami.
Matka - królowa
Ojciec - król
Syn - rycerz
Córka - paź






Asy



Myślę, że tyle wystarczy. W necie jest pełno obrazków z tej talii, więc jak ktoś będzie zainteresowany to bez problemu znajdzie. U mnie ten tarot zmienił wszystko i po nim kupiłam 3 talie, które nie są klonami RWS. I okazało się, że takie talie najlepiej mi odpowiadają. Pozwoliła mi się uwolnić od tradycyjnego spojrzenia na karty. Fajne jest to, że sama odczuwam i odkrywam to jak daną kartę widzę, tak jakby nikt tego wcześniej przede mną nie robił. Nie mam przy niej z tyłu głowy tradycyjnych znaczeń i nie staram się sobie przypomnieć jak ukazana jest karta u Waita. Pełen luz! Jestem przekonana, że osoby kochające naturę, zwierzęta, takie ziemiste klimaty połączą się z nią bez problemu.

A jakie są Wasze ukochane talie? Czy spotkaliście taką, która zmieniła wszystko? 


1 komentarz:

  1. Naprawdę ciekawa ta talia.I w pierwszym momencie( ani w drugim,ani też trzecim😋) nie podbiła mojego serca,ale wiem że w końcu ją kupię,bo coraz bardziej dostrzegam potencjał jej czytania. I jako osoba siedząca w kartach całkiem niedługo bo to raptem trochę ponad pół roku,to mam właśnie ten "luksus",że nie ograniczam się systemem RW. I wg co niektórych rzucam się na głęboką wodę, bo mam parę talii,które mie trzymają się systemu RW, ale właśnie bardzo fajnie mi się z nimi pracuje.Teraz kupiłam marsyla i ciekawa jestem,jak z nim mi pojdzie. Ale właśnie czytając różne przemyślenia osób,które dłużej w tym siedzą,cieszę się swoją "świeżością" i staram się ją traktować in plus ;) Staram się też rozwijać swoją intuicję i teraz faktycznie widzę dużo więcej połączeń w kartach i symboli niż na początku,ale to kwestia praktyki. Na dzień dzisiejszy chyba nie potrafiłabym wybrać tej jednej jedynej talii☺️
    Pozdrawiam,Asia☺️

    OdpowiedzUsuń